6 sposobów na wrażliwą skórę

10-07-2017

Kupujesz sobie nowe mazidełko. Krem w pięknym opakowaniu, ten żel do twarzy, o którym mówiły ci wszystkie koleżanki, albo ultranawilżające serum pod oczy, którym zachwycało się pół kosmetycznego YouTube’a. Wracasz cała w skowronkach z drogerii do domu, urządzasz sobie sesję upiększającą z nałożeniem nowego cuda na twarz i już nie możesz się doczekać, aż twoja cera stanie się gładka i promienna, jak gdybyś nałożyła na nią wyciąg z Photoshopa. Następnego dnia budzisz się natomiast z twarzą ukropioną czerwonymi plamami/cerą o fakturze à la pumeks/zapuchniętym okiem/nosem, na którego czubku maluje się gromadka dorodnych pryszczy. Brzmi znajomo? O matko, jak bardzo! [su_spacer]

Nie jestem atopowcem, alergikiem ani szczególnym wrażliwcem. Niemniej, moja skóra, zwłaszcza ta na twarzy, jest bardzo, bardzo sucha. Zdarza mi się przesuszyć ją na tyle, że niemal na całej jej powierzchni widać złuszczające się płatki, natomiast zaczerwienienia, podrażnienia i uczucie ściągniętej, napiętej i przesuszonej cery są u mnie na porządku dziennym. Mimo że nie kwalifikuję się pod żadną porządną diagnozę, wyznaję więc zasadę, że dobrze jest do pielęgnacji podchodzić z ostrożnością. Często stosuję kosmetyki dedykowane bardziej podatnym na podrażnienia typom skóry niż moja własna. [su_spacer]

Ostrożności nigdy za wiele

Każdego dnia skóra nas wszystkich wystawiana jest na szereg niezbyt sprzyjających jej kondycji czynników. Promieniowanie UV szatkuje nam kolagen, niskiej jakości kremy zapychają pory, a mydła i czyścidła zaburzają jej pH, pozbawiają warstwy ochronnych lipidów i wysuszają. Nawet jeśli pojedyncze i bardzo drobne uszkodzenia skóry pozostają niewidoczne z dnia na dzień, w dłuższej perspektywie czasu akumulują się i skutkują jej podrażnieniem, czy szaroburym odcieniem. Wiecie, jak to jest. Po kilku godzinach spędzonych na słońcu skóra nie musi wyglądać źle. Opalanie się na skwarka w każde wakacje przez 10 lat niemal na pewno uczyni ją przesuszoną i pomarszczoną.

Ale do rzeczy. Dla wszystkich, którzy na swoją cerę muszą chuchać i dmuchać, zrobiłam szybki przegląd tego, co w kwestii wrażliwej cery ma do powiedzenia nauka. I mam dla nas wszystkich 6 porad, chodźcie!

1. Twój najlepszy przyjaciel: SPF

Wiem, że takie rzeczy trudno wartościować, ale w moim osobistym rankingu nie ma chyba zabiegu pielęgnacyjnego, który w pewniejszy i łatwiejszy sposób chroniłby skórę przez przedwczesnym starzeniem, podrażnieniami i uszkodzeniami, niż po prostu osłanianie jej przed słońcem. Promieniowanie UV nie lubi skóry. Szatkuje kolagen, indukuje powstawanie uszkodzeń przeróżnej maści w DNA i poparzenia. Zwłaszcza dla osób o jasnej karnacji, które opalają się na buraka i zrzucają skórę po każdym wyjściu na plażę, ochrona przeciwsłoneczna to podstawa, również (a właściwie przede wszystkim) z punktu widzenia obniżania ryzyka wystąpienia nowotworów skóry.

Co ciekawe – w przeciwieństwie do tego, co można przeczytać gdzieniegdzie w internecie – stosowanie filtrów przeciwsłonecznych wydaje się nie być powiązane z deficytami witaminy D. Mowa o tym na przykład w tym badaniu oraz w tej przeglądówce. Zresztą, nawet gdyby ktoś borykał się z niedoborami – suplementacja witaminy D jest prosta i tania.

American Academy of Dermatology (AAD), jedna z największych organizacji dermatologicznych na świecie, zaleca, by każdy stosował filtry przeciwsłoneczne o SPF minimum 30, szerokim zakresie ochrony (tj. obejmującym zarówno promieniowanie UVA, jak i UVB) oraz wodoodporne. Poza tym zaleca również noszenie w słoneczne dni odpowiednich ubrań i akcesoriów, np. czapek z daszkiem, kapeluszy z szerokim rondem, okularów przeciwsłonecznych, czy przewiewnych ubrań z dłuższymi rękawami i nogawkami. AAD szacuje również, że do pokrycia kremem z filtrem wszystkich eksponowanych na słońce części ciała powinno wystarczyć około 30ml balsamu. Taka objętość to na oko jakieś 2 łyżki stołowe. [su_spacer]

2. Wybieraj raczej kosmetyki bez zapachu

Wśród najczęściej uczulających składników kosmetyków znajdują się substancje zapachowe. Nie ma tu właściwie żadnej różnicy, czy są to zapachy syntetyczne, czy naturalne. Skóra po prostu z reguły nie za dobrze reaguje na wszystko, co pachnie. Mimo tego znalezienie kosmetyku, który byłby zapachu pozbawiony jest wciąż trudne, a to z prostej przyczyny – ułożenie formulacji tak, aby kosmetyk sam z siebie i bez zapachowego tuningu pachniał ładnie (albo nie pachniał w ogóle) jest trudne. Klienci zazwyczaj wolą też, by zabiegom pielęgnacyjnym towarzyszyły ładne aromaty. Niemniej, faktem pozostaje to, że posiadaczom skóry szczególnie wrażliwej substancje i olejki zapachowe mogą często przynieść więcej szkód niż pożytku.

Jeśli więc chcesz unikać wystawiania skóry na potencjalne ryzyko, lub zauważyłaś, że pachnidła jej nie służą, kupuj kosmetyki, w których składzie nie znajdziesz następujących pozycji:

fragrance, parfum, linalool, citronellol, eugenol, geraniol, bergamot oil (Citrus bergamia), Ylang-ylang oil (Canaga odorata), Rose flower extract (Rosa damascena), Mentha spicata, czy Mentha piperita  [su_spacer]

3. Unikaj alkoholu

Jeśli produkt, który zamierzasz kupić, ma na początku listy swoich składników alkohol, być może chcesz przemyśleć ten zakup jeszcze raz. Badania na ten temat są bardzo zgodne – alkohole mają dość duży potencjał do tego, by drażnić i uszkadzać skórę. Są wykorzystywane dość szeroko, zwłaszcza w produktach przeznaczonych do tłustej skóry, a to dlatego, że mają efekt matujący, wygładzający i odtłuszczający. Alkohol rozpuszcza tłustą lipidową warstwę, która odpowiedzialna jest za świecenie się i umożliwia jej spłukanie, czy starcie. Jednocześnie może tez jednak uszkadzać białka skóry, w dłuższej perspektywie czasowej wywołując efekt odwrotny do zamierzonego i wzmacniając przetłuszczanie się i powstawanie wszelkiej maści wyprysków i wykwitów.

Dla jasności – są też alkohole, których absolutnie nie trzeba się bać i z którymi polubi się zwłaszcza sucha skóra, a to dlatego, że mają właściwości nawilżające lub też pozostają dla skóry neutralne, a zapewniają za to dobre rozpuszczanie się wszystkich składników produktu. Alkohole te oznaczane są na etykietach jako cetyl, stearyl i cetearyl alcohol. [su_spacer]

4. Szczoteczki do twarzy i ostre peelingi – nie

Szorowanie cery elektrycznymi szczoteczkami i skrobanie jej gruboziarnistymi peelingami? No ja was proszę. Jak to mawia moja znajoma kosmetyczka – twarz nie podłoga i nie trzeba jej szorować. [su_spacer]

5. Delikatne złuszczanie – tak

Do pozbywania się martwych komórek lepiej nadadzą się peelingi enzymatyczne, czy kwas salicylowy (oznaczany także czasem jako BHA od beta hydroxy acid). Ten drugi sprawdzi się zwłaszcza w przypadku cery trądzikowej, ponieważ ma działanie niwelujące wypryski i wągry. W przeciwieństwie do peelingów z ostrymi drobinkami, nie drażni on skóry, a co więcej – może ją koić. [su_spacer]

6. Nie takie straszne silikony

Silikony są dość mocno demonizowane, zwłaszcza w kontekście ich kontaktu z wrażliwą skórą. Zupełnie niesłusznie. To substancje działające jak emolienty, wiążące wodę i gwarantujące śliskie, gładkie, satynowe wykończenie kosmetyku. Wbrew temu, co można przeczytać na przeróżnych forach, nie udało się jak dotąd potwierdzić, by silikony miały potencjał kancerogenny, czy też, by zapychały skórę. Wręcz przeciwnie – na poziomie molekularnym cząsteczki silikonów układają się dość luźno, zapewniając przepływ powietrza i nie izolując skóry od środowiska zewnętrznego. Silikony sprawdzą się jako składniki ograniczające utratę wody, niwelujące złuszczanie się suchych skórek (które mogą pojawiać się w wyniku przesuszenia, podrażnień, czy po stosowaniu produktów antytrądzikowych). Potwierdzono również, że mogą sprawdzać się jako substancje poprawiające wygląd blizn. Jeśli więc na etykiecie produktu, który zamierzasz kupić, zobaczysz pozycje takie jak na przykład methicone, dimethicone, stearyl methicone, cetyl methicone, raczej nie masz się czego obawiać.

[su_spacer]

[su_divider top=”no”]

Niniejszy tekst powstał we współpracy z marką Novaclear ATOPIS, która wypuściła niedawno linię produktów dedykowanych skórze atopowej. Wszystkie produkty tej linii są bezzapachowe i wszystkie zawierają w sobie ekstrakt z lukrecji, którego działanie przeciwzapalne zostało dobrze potwierdzone. Co więcej, lukrecja sprawdzać może się także w walce z trądzikiem i przebarwieniami. Razem z 30 czytelniczkami bloga przez miesiąc testowałyśmy, czy produkty marki faktycznie lubią się ze skórą o szczególnych wymaganiach, a z naszymi wrażeniami zapoznać możesz się poniżej. [su_spacer]

Zacznę od zdecydowanego zwycięzcy tej serii testów, a mianowicie od balsamu do ciała Ultra Body Moisturizer. Jest gęsty (raczej z typu tych, które trzeba wklepywać, a nie rozsmarowywać, w przeciwnym razie zostawia na skórze biały film) i baaaardzo nawilżający. Skóra jest po nim prawdziwie miękka i giętka przez wiele godzin, a nie tylko pokryta dziwnym jedwabisto-śliskim filmem, jak to ma miejsce w przypadku większości tańszych drogeryjnych balsamów.

Wszystkie testerki były co do jego jakości wyjątkowo zgodne (z kilkunastu opinii trafiła się bodaj tylko jedna negatywna). Ula napisała: Trochę rzadka konsystencja, ale coś za coś, bo dzięki temu wchłanialność jest niesamowita. Po wysmarowaniu można od razu pakować się w ubranko. Przy innych mazidłach wieczorem już „wychodziła” suchość, a tu – zapomniałam czegoś do smarowania na weekend, i o dziwo moja skóra po tygodniowym regularnym smarowaniu Novaclear, przeżyła to! I to w dobrym stanie!

[su_spacer][su_spacer][su_spacer]

 

 

Kandydat numer dwa to żel do mycia twarzy i ciała Face&Body Wash. Bardzo duży plus za tę uniwersalność – moja wanna i tak jest już zawalona piętnastoma innymi buteleczkami i flakonami i naprawdę nie potrzeba mi kolejnych tubek z osobnymi specyfikami do mycia ciała i buzi. O ile ciało myje się nim z grubsza tak jak każdym innym żelem pod prysznic, o tyle na mojej twarzy sprawdził się zaskakująco dobrze. Nie żebym była w stanie zupełnie pozbyć się uczucia ściągnięcia i zasuszenia cery po myciu, ale efekt ten był o wiele mniej nasilony niż po każdym innym specyfiku do mycia twarzy, jaki stosowałam.

Wśród czytelniczek opinie na jego temat były dość podzielone, a chyba najczęściej wymienianą wadą była jego dość gęsta konsystencja (co akurat mi w ogóle nie przeszkadzało). Paulina napisała: Ma on konsystencję lekko stężałej galaretki (glutka), która niestety nie przypadła mi do gustu. Kosmetyk nie podrażnił mojej skóry (!), a stosowałam go na skórę objętą zmianami AZS. Jestem, więc zadowolona z produktu. Opinia Magdy była dość podobna: Bardzo sympatyczny produkt, najbardziej przekonuje mnie aktualnie wakacyjny argument – 2 w 1, dwa razy lżej w plecaku. Pozostawia skórę z uczuciem świeżości.

[su_spacer][su_spacer]

Zostały nam jeszcze dwa kremy, nawilżający Hydro-Control Cream oraz bardzo bogaty i gęsty Intensive Cream – i tu biję się w pierś. Stosowałam je rzadko, a to głównie dlatego, że żaden z nich nie ma filtra przeciwsłonecznego. Tymczasem latem praktycznie nie ruszam się z domu bez SPF 30 na twarzy. Kremy stosowałam więc raczej na noc, a i to nie zawsze, bo mam od kilku miesięcy olejek, który sprawdza się u mnie bardzo dobrze i w zupełności mi wystarcza. Odsyłam was dlatego wyłącznie do opinii czytelniczek. [su_spacer]

Opinie o Hydro-Control Cream:

Ania: Gdy po raz pierwszy go użyłam, pomyślałam, że będzie się bardzo długo wchłaniał, jednak myliłam się. Krem bardzo fajnie nawilża, koi i uspokaja skórę twarzy i ciała. Osobiście porównałabym go do kremu Cetaphil, z tą różnicą, że Cetaphil zapchał moją skórę a ten tego nie robi.

Karolina: Jeśli chodzi o działanie, nie zauważyłam na twarzy jakiś spektakularnych efektów. Natomiast gdy stosowałam go na ciało jako balsam, na pewno skóra pozostaje dłużej nawilżona a to duży plus, tylko bardzo kiepsko się rozprowadza. [su_spacer]

Opinie o Intensive Cream:

Marta: Co do konsystencji, jest niezwykle gęsta. Z racji że mam atopowe zapalenie skóry, które objawia się często suchymi miejscami na rękach, formuła kremu super się sprawdziła. Nawilża on dogłębnie skórę. Jest bez zapachu, co sprawdzi się dla osób wrażliwych na parabeny, których jest on pozbawiony. 

Nina: Ja dostałam krem natłuszczający i faktycznie – bardzo natłuszcza. Pozostawia po użyciu ciężkie uczucie, ale genialnie sprawdza się jako baza pod makijaż! :) Nie jestem pewna, ale chyba mam po nim większy trądzik. 

Zofia: Moja skóra lubi się buntować i nagle zaczynać swędzieć, w takich sytuacjach krem (razem z lekami przeciwalergicznymi;) okazał się bardzo pomocny. Poza tym stosowałam go na całe ciało na zmianę z lżejszym kremem. Jest trochę za tłusty na moją twarz, ale podoba mi się jego konsystencja, choć czasem dość trudno się rozprowadza po skórze. Ogólnie – na plus.

[su_divider top=”no”]

No dobrze. Ode mnie na dzisiaj to już wszystko, ale bardzo chętnie zapoznam się z waszymi sposobami na wrażliwe buźki. Dajcie znać w komentarzach, jakie kosmetyczne cuda trafiły w wasze ręce i łapcie ode mnie…

[su_icon icon=”icon: heart-o”]Buzi![/su_icon]


34 odpowiedzi na “6 sposobów na wrażliwą skórę”

  1. Martyś pisze:

    Masz rację, Kasiu! Może ja dorzucę trochę słów. Borykam się z naprawdę problematyczną skórą na całym ciele. Kiedyś przez gdzieś 3 lata musiałam nawet nosić same jaśniutkie ubrania (oczywiście dobrej jakości, bo składniki w materiałach też mnie uczulały), mam AZS,m i problemy z trądzikiem, ale coraz mniejsze, bo zaczęłam patrzeć na skład i analizować co pasuje mojej cerze. Z buzią mam też problem, bo jest mieszana a jednocześnie bardzo wrażliwa i często przesuszona bywała. Używałam różne dermokosmetyki – dla mojej cery były najgorszym błędem, dermedik, la roche posay… podrażniały mi buzie i zapychały. Teraz stosuje polskie naturalne kosmetyki z jak najprostszym, ale dobrym składem. Ukochałam sobie Naffi i krem od joule, ale i sera na buzie i różne delikatne toniki jak np. Ten z rumianku od joule. A złuszczania już nigdy nie wykonam mechanicznego, moja skóra cierpi na buzi – polecam prelimg enzymatyczny od organique. Dodatkowo dbam o cerę maseczkami z zielonej glinki, oleju lnianego i innych, miodu, cytrynki itd.. tak bardzo naturalnie :) oczywiście nie wszystkie naturalne składniki pasują mojej cerze i np coś w mniejszych ilościach potrafi bardzo korzystnie zadziałać na cerę a w większych ją zmasakrować (np hydrolaty, rozcieńczone są cudowne, ale same powodują u mnie tylko zaczerwienienia, a już najbardziej ten z róży). Zrezygnowałam też z większego malowania buzi ciężkimi podkładami, korektorami, pudrami, różami.. moja cera bardzo się poprawiła też dzięki temu i teraz nawet nie muszę używać, bo uważam że jest taka ładna i promienna 😊 Czasami puder z lilylolo, tusz czy szminka i cera oddycha 😌

  2. zuska pisze:

    Dodałabym jeszcze jedną wskazówkę. Nawadniać się -> pić wodę, duuużo wody!!!
    Dobrze dobrana pielęgnacja twarzy + odpowiednia dieta i mamy znacznie fajniejsze efekty! :)

  3. MartaSzymula pisze:

    Kasiu, jakiego olejku używasz do twarzy?
    Ja mam z kolei taki problem, że cera mi się przesusza po myciu, a potem „nadgania” i po kilku godzinach jest tłusta i się błyszczy. Przez jakiś czas dobrze mi się sprawdzał następujący zestaw: facelle (płyn do higieny intymnej z Rossmanna – bardzo delikatny, bez SLS itp., używam go do mycia całego ciała) + woda różana jako tonik + krem bb z Mixy w dni robocze, który jest bardzo lekki i nie daje efektu mocnego krycia (co oczywiście dla niektórych może być wadą), a na noc i w dni niepracujące maseczki albo kremy nawilżające. Niestety ostatnio problem błyszczenia powrócił. Może ktoś ma na to sposób? :)

    • Wiktoria pisze:

      Może zbyt mała ilość nawilżenia w ciagu dnia? To też się lubi tak objawiać. U mnie po dołożeniu esencji nawilżającej po myciu i serum nawilżającego pod krem jest zauważalnie lepiej. W ciągu dnia można się podratować bibułkami matującymi.

  4. Ola pisze:

    Nie chcę niczego sugerować ani brzmieć tendencyjnie, ale niemal wszystkie moje problemy związane z AZS znikały z miesiąca na miesiąc kiedy przeszłam na dietę roślinną. Zapalenia skóry w najbardziej uciążliwych miejscach (dłonie !) odnawiały się sporadycznie, skóra na twarzy mi się unormowała (wcześniej borykałam się z cerą mieszaną), jakieś wypryski pojawiały się może raz na miesiąc przed okresem. Korzystałam przy tym z linii kosmetyków ZIAJA Antyoksydacja, które do mojej twarzy sprawdziły się idealnie (jednak są perfumowane, więc nie wszystkim mogą odpowiadać) – szczególnie serum i krem na dzień z filtrem. Nie kupowałam jedynie kosmetyków kąpielowych, ponieważ nie myję się niczym innym niż żelem dla niemowląt z Rossmanna, inaczej wychodzę z wanny „zasuszona” :D Ostatnio jednak zaczęłam znowu popijać mleko, podjadać ser, nawet mięso, i problemy wróciły :(

  5. Borykam się z wrażliwą (i w ogóle problematyczną) skórą, więc Twoje wskazówki bardzo się przydadzą. Szczególnie te odnośnie konkretnych substancji w składzie, których powinno się unikać.

    Jeśli chodzi o mnie, to dużą różnicę zrobiło u mnie oczyszczanie skóry olejkiem do mycia twarzy (zamiast płynu micelarnego). W ten sposób zmywam podkład bez pocierania (całą procedurę opisałam jakiś czas temu u siebie na blogu). U mnie właśnie to pocieranie wacikiem przy demakijażu było jedną z głównych przyczyń zaczerwienień. To „odkrycie” potwierdziła mi dermatolog oraz kosmetyczka – niewiele osób zdaje sobie z tego sprawę.

    A co do silikonów, mam mieszane uczucia. Do twarzy mam ulubione kosmetyki, które ich nie zawierają, ale jest to również częsty składnik szamponów do włosów. Ja staram się używać w miarę naturalnych szamponów, ale jakiś czas temu, nocując u rodziny, nie miałam swojego i użyłam szamponu, który stał w łazience (taki o działaniu wygładzającym – potem przeczytałam, że miał silikon w składzie) i dosłownie w przeciągu pół godziny po umyciu głowa zaczęła mnie strasznie swędzieć, a na drugi dzień pojawił się łupież (chociaż nigdy nie miałam tego problemu). Po powrocie do mojego szamponu wszystko ustąpiło. Nie mam oczywiście pewności, że właśnie silikon wywołał taką reakcję, ale takie jest moje podejrzenie, bo słyszałam podobne historie od innych osób.

    • Aneta pisze:

      płyny micelarne dla cer wrażliwych nie są najlepszym rozwiązaniem do regularnego stosowania. Ich działanie polega na pochłanianiu tłuszczu bez rozgraniczania, czy ten tłuszcz jest razem z brudem, makijażem czy może to nasz naturalny płaszcz ochronny. a naszej skórze nieco tłuszczu jednak potrzeba. dlatego częste stosowanie odtłuszczacza, a do tego bez jego usuwania – nie jest wskazane. Jak już, to sporadycznie a potem trzeba go spłukać. Dlatego taką furorę robi odkrycie olejów do demakijażu. olej rozrzedza makijaż dzięki czemu łatwiej go usunąć – i nie usuwa bezlitośnie naszej bariery tłuszczowej. Skuteczne i prawidłowe oczyszczanie skóry to dłuższa historia:)

  6. Dzięki Kasiu za twojego bloga, jesteś mega inspiracją dla młodych Polek. Da się? Duh! Na twoim przykładzie widać, że trochę determinacji i całe naręcze ciężkiej, kreatywnej pracy może prowadzić do rewelacyjnych efektów. Keep up the good work!

  7. fitfit pisze:

    BRAK CI MOTYWACJI ABY OSIĄGNĄĆ SYLWETKĘ TWOICH MARZEŃ?

    ZAMÓW PAKIET DZIK LUB PAKIET DLA KOBIET NA http://WWW.IGORTRENERONLINE.PL

    WYŚLIJ SWOJE ZDJĘCIA „PRZED” I „PO” PRZEMIANIE.

    WEŹ UDZIAŁ W KONKURSIE PRZEMIANA MIESIĄCA NA
    http://WWW.IGORTRENERONLINE.PL

    WYGRAJ 10.000 ZŁ !!!

  8. Agata pisze:

    Bardzo pomocny wpis, szczególnie informacje o silikonach. Ale mam jedną wątpliwość. Mogłabyś wyjaśnić, dlaczego nie polecasz peelingów skóry? Osobiście stosuję na twarz co parę dni peeling z mielonej kawy i liczę, że to przyspieszy znikanie przbarwień po trądziku, których niestety mam kilka

  9. Bardzo ciekawy, wartościowy wpis

  10. Jestem najlepszym materiałem wskaźnikowym w sprawie mazideł. Moja skóra zawsze wykazuje bunt przy podejrzanych substancjach. Znalazłam kilka swoich i na tym poprzestaję. Nie chcę tu robić reklamy, ale może komuś się przyda. Uwaga, będzie egzotycznie: krem nivea (ale nie ten dla bobasów, bo od razu po nim są parchy), i linovit oraz linocholesterol a apteki. Na tym się kończy lista :D
    Plus od wewnątrz, bo miesięcznym dodawaniu oleju lnianego do sałatatek, codziennie, skóra jak u bobasa.

  11. pattie pisze:

    Najlepiej się jednak wczytywać w składy i metodą prób i błędów analizować to, co nam szkodzi, bo to często bardzo indywidualne. Dimethikon niby bezpieczny, ja reaguję fatalnie – zapchaniem. Parafina też mi nie służy, a znam osoby, na których nie tylko nie robi większego wrażenia, ale nawet służy. Więc reguły nie ma.

  12. flora pisze:

    Bardzo cenne wskazówki – ja na swoją cerę już baaardzo uważam, ale jak czasami patrzę na moje koleżanki z wrażliwą cerą jak trą się gruboziarnistymi peelingami, to mnie boli :)

    • Mariusz Kaszubowski pisze:

      też w sumie to samo robiłem, ale powiem szerze, źe jestem w lekkim szoku, że nie jest o tym jakoś głośniej mówione. jak byłem o lekarza to na trądzik kazał mi robić peelingi w tym gruboziarniste, wiec cóz…

  13. adusiek pisze:

    a z silikonami to nie jest aby taki problem, że po prostu zapychają skórę i np. utrudniają jej oddychanie?

  14. Jill97 pisze:

    Z tym zapachem to jest faktycznie cięzko bo nie czarujmy się – nawet naturalne kosmetyki (a takie osobiscie preferuje) aby byly naturalne mogą mieć zredukowany zapach, ale raczej nie pozbędą sie go całkowicie. Dlatego jestem wręcz zdania, że jeżeli kosmetyk pachnie podejrzanie dobrze to z miejsca powinna sie u nas zapalać ostrzegawcza lampka.

  15. Kalafioranka pisze:

    Wlasnie zauwazylam, że peelingi przynoszą mi wiecej szkody jak pozytku i zrezygnowalam z nich całkiem, bo naprawde paskudnie wysuszaly mi skore.

    • Renata Solinska pisze:

      Dlatego wazne jest wlasnie to aby dbać o odpowiedni nawilżenie skory podczas tego typu zabiegow np. odpowiednim serum albo kremami.

  16. Antosia Czerwińska pisze:

    No to jest akurat prawda. Często coś staje się „hitem” i dziewczyny idą szturmem do sklepu np. jak z tymi szczoteczkami do twarzy a to wcale nie pomaga przy nawilżaniu ;/ Ja dodałabym jeszcze domowe maseczki na twarz :) Wiesz co dodajesz, a bardzo czesto pomaga :)

  17. Kajetan Sadowski pisze:

    faktycznie peelingi są takie złe?

    • Renata Solinska pisze:

      Jeżeli peeling jest delikatny i małoziarnisty to raczej nie powinien nikomu zrobic krzywdy – no chyba, ze bedzie sie do naprawde mocno trzec o skore.

      • Kajetan Sadowski pisze:

        a na przykład takie peelingi enzymatyczne czy jakoś tak? na prawde się na tym nie znam, wiec sorry jezeli cos przekręcam.

  18. Savelynx pisze:

    Mi moją cerę uspokaja stosowanie naturalnego żelu z aloesu. Czerwona twarz jak pomidor znika.

  19. Le Na pisze:

    W tym kosmetyku wymienia się phenoxyethanol w składzie. Co o nim sądzisz? Jest dużo kontrowersji wokół niego i staram się omijać z tego powodu kosmetyki go zawierające.

  20. Katarzyna pisze:

    Niespodzianka z tymi silikonami. Zawsze je miałam za takie fuj :P

  21. Racuszka pisze:

    Na moją cerę dobrze działają olejki i też najlepiej nawilżają. W zależności od tego z czego pozyskany olejek też inaczej się wchłaniają więc trzeba testować. Opcja nie dla wszystkich oczywiście bo warto nawilżenie dobrać właśnie do typu skóry ;)

  22. Ja mam nie tyle skórę wrażliwą, co jeszcze wciąż suchą… już mam tyle kremów w kosmetyczce i wciąż zakupuje nowości. Wiem, że krem to nie wszystko, bo trzeba pić jeszcze dużo płynów. Za każdym razem idąc do apteki, każda pani poleca mi coś innego, a efekt żaden:(

  23. Marta Rucka pisze:

    Dla mojej delikatnej skóry najlepsze jest częste picie wody oraz kremy na bazie hydrolatu różanego <3

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *