Nadużywanie telefonu: skąd się bierze? +5 porad, jak z nim walczyć

05-09-2016

Czy wiesz, że zaledwie w ciągu ostatniej minuty, na Facebooku pojawiło się jakieś dwa i pół miliona nowych postów, a na YouTube – tyle nowych filmów, że ich obejrzenie zajęłoby ci trzy doby, bez żadnej przerwy? Szacuje się (oczywiście umownie), że na przestrzeni ostatnich 14 tysięcy lat ludzkość wygenerowała łącznie około 5 trylionów bajtów informacji. Obecnie, żeby wygenerować dokładnie tyle, potrzeba nam za to jedynie dwóch dni. Żeby to zobrazować – gdyby codziennie zgrywać wszystko, co znalazło się danego dnia w internecie, na płyty CD, wieża z nich ułożona byłaby tak wysoka, że sięgnęłaby Marsa i… wróciła z powrotem na Ziemię.

Przeciętna osoba pracująca z urządzeniami podłączonymi do internetu przerzuca swoją uwagę z komputera na smartfon, tablet i cokolwiek, co znajduje się akurat w pobliżu… 21 razy w ciągu godziny (!), a przeciętny pracownik biurowy sprawdza maila 30 razy w ciągu 60 minut. W USA telefonów komórkowych jest o jakieś 14 milionów więcej niż ludzi, a ich przeciętny posiadacz sprawdza ekran swojego cacka co 6,5 minuty.

hand-1148981_1280

Nasze mózgi nie zostały zaprojektowane tak, aby być w stanie przetworzyć i poradzić sobie z tak gigantyczną ilością informacji. Aż dziwnym wydaje się więc, że w sytuacji, w której w każdej minucie każdego dnia tysiące bodźców zabiegają o naszą uwagę, udaje nam się w ogóle funkcjonować. Nie dziwi za to ani trochę, że z telefonami i permanentnym byciem online można mieć kłopot i to właśnie temu zagadnieniu przyjrzymy się dzisiaj. Chodźcie!

Ten zły internet…

Oczywiście, nie ma co wzniecać niepotrzebnego lęku ani przed internetem, ani przed telefonami. Ludzkość już nie raz zamartwiała się tym, jak bardzo zmieni się świat po wynalezieniu kolejnych nowinek. Ponoć Sokrates obawiał się, że książki promować będą zapominalstwo, a łącza telefoniczne i telewizja sprawić miały, że na zawsze stracimy ze sobą kontakt, bo przecież po co wychodzić na spotkania, kiedy można pogadać z przyjaciółmi z domu oraz obejrzeć innych ludzi w telepudle. Dziś wszystkie te obawy brzmią już absurdalnie i pewnie tak samo brzmieć będzie dzisiejsze narzekanie na nowe media i technologie za kilkadziesiąt lat.

W 2015 wśród dziesięciu najpopularniejszych pytań zadawanych polskiemu Google i zaczynających się od słowa jak, znajdowały się: jak głosować?, jak schudnąć 5 kilo?, jak wysłać PIT przez internet? oraz… jak zrobić tęczę na snapie? W 2011 w amerykańskim Google najczęściej padało pytanie o to, czym jest miłość (aww… <3)

Internet nie jest zły. Wręcz przeciwnie – naszym mózgom jawi on się jako cudowne miejsce, dzięki któremu nigdy się nie nudzimy, które non stop potrafi zasypywać nas nowymi bodźcami i które skrywa odpowiedzi na każde z naszych pytań, zwalniając nas jednocześnie z samodzielnego poszukiwania odpowiedzi. Przynosi nam przyjemność – nie tylko na tym świadomym poziomie, ale też jeśli idzie o najbardziej bazowe, biochemiczne reakcje. Przeglądanie telefonu powoduje w naszych mózgach kaskadę reakcji prowadzących do uwolnienia dopaminy, która wywołuje w nas uczucie podekscytowania i aktywuje ośrodki przyjemności. To właśnie dlatego pokusa sięgnięcia po telefon w sytuacji, gdy jesteśmy znudzeni, jest tak kusząca. Telefon wykorzystywany jest więc nie tylko do tak oczywistych rzeczy, jak komunikacja, ale też do zwalczenia nudy, ucieczki przed niezręcznymi sytuacjami, czy problemami.

Internet i telefon nie są złe. Złe może być co najwyżej ich nadużywanie, a na dowód tego nauka ma mnóstwo argumentów.

Badanie z 2014 roku wykazało na przykład, że tzw. technoference (od połączenia słów technology i interference, czyli technologii i interferencji) wpływa negatywnie na poziom zadowolenia kobiet z ich relacji miłosnych. Im częściej badane panie doświadczały w swoich związkach sytuacji, w której ich partner interesował się bardziej telefonem niż nimi, tym większe było nie tylko prawdopodobieństwo rozstania, ale też tego, że w przyszłości kobiety wykazywać będą symptomy depresji. Szereg badań i obserwacji (klik, klik, klikpotwierdza, że ilość czasu spędzanego na Facebooku koreluje z obniżaniem się nastroju, nasilaniem objawów depresji oraz pogarszaniem się wyników w nauce. W badaniu (wprawdzie niewielkim) opublikowanym w Journal of Medical Internet Research grupa naukowców była w stanie przewidzieć u ochotników symptomy depresji, bazując wyłącznie na podstawie danych pobieranych z ich smartfonów. Uczeni zbierali informacje o położeniu, transmisji danych, czy częstotliwości sięgania po telefon.

Skąd taka zależność? Więcej czasu w sieci to więcej okazji do tego, by porównać własne życie z wyidealizowanymi internetowymi wizerunkami znajomych i by przekonać siebie samego, że inni prowadzą o wiele ciekawsze i szczęśliwsze żywoty niż my. Więcej bycia online to także więcej okazji do tego, by stykać się z hejtem oraz by mieć przeświadczenie, że marnuje się czas. Im więcej uruchomionych aplikacji i otwartych kart, tym większe obciążenie dla naszych mózgów, które z natury nie lubią multitaskingu i nie radzą sobie dobrze z przetwarzaniem wielu zadań jednocześnie (więcej o szkodliwości multitaskingu pisałam w tym wpisie).

Telefony niosą ze sobą także oczywiste i bezpośrednie zagrożenie. Badanie z University of Utah potwierdziło, że osoby, które prowadzą i używają telefonu jednocześnie, mają wolniejszy czas reakcji od osób mających we krwi 0,8 promila alkoholu (czyli mniej więcej tyle, ile 70-kilogramowa kobieta miałaby we krwi po dwóch lampkach wina).
 

Okej. To w takim razie, jak radzić sobie z nadużywaniem telefonu? Całkiem prosto, na przykład wdrażając w życie tych pięć sposobów:

1. Kup budzik

o_1ap3hpvit1mj0t0k1irt132b1l3i7_new

 

I odstaw telefon daleko od łóżka. Dzięki temu znikną dwie duże pokusy – wykorzystywania telefonu jako usypiacza (co, paradoksalnie, doprowadza jedynie do rozbudzenia. Światło wyświetlacza jest doskonałym sposobem na rozregulowanie szyszynki i pozbycie się senności:) oraz odruchowego sięgania po niego tuż po przebudzeniu (i zaśmiecania mózgu niepotrzebnymi informacjami już od samego rana).

2. Stwórz strefy bez telefonu

Wyznacz sobie okresy lub przestrzenie, w których nie korzystasz z telefonu. Wprowadź telefonowo-internetowe embargo na przykład na czterdzieści minut przed snem, albo wyznacz przestrzeń bezsmartfonową w kuchni, czy sypialni. Określenie dokładnych granic (i czasowych, i przestrzennych), w obrębie których nie sięgasz po telefon sprawi, że wytrwanie w postanowieniu będzie łatwiejsze. Schowanie telefonu, tabletu i innych rozpraszaczy może okazać się szczególnie pomocne w trakcie wykonywania niektórych czynności, np. odrabiania lekcji, czy pisania ważnej pracy. Badania dowiodły, że nawet jeśli w trakcie pracy nie sięgamy po telefon, sama jego obecność w polu widzenia wpływa negatywnie na poziom skupienia. 

computer-918678_1280

3. Ściągnij specjalną aplikację

hands-coffee-smartphone-technology

Są ich setki. Dzięki Forest kolejne minuty, w trakcie których nie sięgasz po telefon, sprawią, że wyhodujesz sobie na ekranie mini las. Offtime przedstawi ci analizy tego, w jaki sposób korzystasz z telefonu, na co poświęcasz najwięcej czasu i transferu, a potem zablokuje notyfikacje, dostęp do wybranych aplikacji i ustawi autoresponder, żeby każdy, kto nie może się z tobą skontaktować wiedział, kiedy wrócisz. Flipd zrobi z grubsza to samo, ale dodatkowo będzie pokazywać ci, jak wiele czasu zaoszczędzasz każdego dnia i zostawi okienko na 60-sekundowy dostęp do telefonu w awaryjnej sytuacji.  

4. Działaj powoli

Choloepus_hoffmanni_(Puerto_Viejo,_CR)_crop

Nie musisz od razu porywać się w motyką na słońce, wyrzucać telefonu i kontaktować się z rodziną przez telegram. Wybierz tę aplikację, która zabiera ci najwięcej czasu i to jej poświęć uwagę na początku, starając się na przykład zredukować poświęcany jej czas o połowę.  

5. Nudź się

971_min

Szeregi ankiet potwierdzają, że najczęściej po telefon sięgamy w chwilach znudzenia. Nasze mózgi łakną kolejnych bodźców, a gdy ich nie otrzymują, przypominają sobie, że jest przecież kolorowy ekran smartfonu, z którego w ciągu sekundy wyskoczyć mogą pieseły i Magda Gessler. Tymczasem każdy umysł potrzebuje tzw. downtime’u, czyli czasu wyciszenia i swobodnego przepływu myśli. Zamiast sięgać machinalnie po telefon, pogap się w sufit albo na starszą panią z siatą w tramwaju i pomyśl o żywocie, Panu Jeżu i nutelli. Żeby wpaść na dobre pomysły, mózg musi się najpierw ponudzić.

Jeśli w tekście odniosłam się do jakichś liczb i badań, nie podając obok linku, to znaczy, że informacje te pochodzą z książki Too Much of a Good Thing Jamesa Robertsa. A jeśli wy macie swoje sposoby na odstawienie telefonu, dajcie znać. Kto wie, kiedy znowu wpadnę w ciąg:)

Buzi!