Medytacja, wakacje, drzemki i bezczynność, czyli jak dać mózgowi odpocząć?

09-05-2016
Ludzi łączy wiele rzeczy. Wszyscy śpimy, oddychamy, ekscytujemy się pupą Kim Kardashian i uwielbiamy nutellę. To oczywistości. Z rzeczy mniej widocznych na pierwszy rzut oka, zupełnie subiektywnie i nie mając ku temu żadnych wiarygodnych podstaw, oceniam, że coraz więcej z nas nie potrafi także odpoczywać.  [su_spacer]

Pozwólcie, że nakreślę wam sytuację sprzed kilku dni. Ja i mój wymyślony przyjaciel mieliśmy strasznie leniwy dzień. Dzień, kiedy budzisz się, boli cię każdy mięsień, twój mózg ma konsystencję i moce przerobowe porównywalne do gąbki do mycia naczyń, a każdy bodziec niebędący dotykiem ciepłej kołderki na skórze, jest dla ciebie mniej więcej tym samym, co przejażdżka po zjeżdżalni obłożonej papierem ściernym. Każdemu czasem zdarza się taki dzień. Była to akurat sobota, więc podchodząc do sprawy pragmatycznie i wiedząc, że całą tę dobę przeznaczyć należy już na straty, zdecydowaliśmy, że zrobimy sobie zasłużone wolne.

Wyszliśmy więc na spacer. Tułamy się po Żoliborzu, dookoła zieleń, ciche uliczki, spokój, ptaszki i piękne domy z pięknymi ogrodami. Siadamy* na ławce.

– Fajny taki dzień. Wolny. Nie trzeba nic robić. Wszystkie te rzeczy, które mam zrobić dzisiaj, zrobię jutro – rzekł wymyślony przyjaciel, ni to oświadczając, ni to pytając, ni to prosząc o przyzwolenie.

– Tak, tak. Dzisiaj wolne. Nie mamy aż tak wielu rzeczy do zrobienia, żeby sobie tego jednego dnia nie przeznaczyć na lenistwo, bez przesady – upewniłam i jego, i siebie.

*dokładniej to przyjaciel usiadł, ja natomiast ruchem rozpełzliwym trochę się na ławce rozlałam, trochę położyłam, a trochę upadłam, bo miałam kłopoty z poruszaniem kończynami. Ostatecznie zajęłam na drewnianym przybytku nieokreśloną pozycję horyzontalną.

Na spacerze rozmawialiśmy jeszcze o tym, jaki wspaniały jest Żoliborz i jak możemy mieć dzisiaj wolne. Jak cudnie byłoby kiedyś kupić sobie tutaj mały domek i jaki ten dzień dzisiejszy zmarnowany strasznie. Jaka pogoda w końcu ładna i jak wiele już byśmy mogli zrobić, bo przecież dochodzi 13, ale niestety, wolny dzień, no trudno, trzeba nic nie robić, postanowione. Wróciliśmy do mieszkania i rozmawialiśmy o życiu. O tym, kto się z kim pokłócił, która przyjaźń się rozpadła, a które zadanie będzie najłatwiejsze do odhaczenia, bo może jednak nie będziemy robić tego wolnego. Włączyliśmy Madzię Gessler, upiekliśmy bagietki i jedliśmy je z wyrzutem sumienia, bo przecież przyjemne te bagietki, ale dlaczego tyle tych przyjemności, skoro nic nie zrobiliśmy i nie ma za co się nagrodzić? Ostatecznie późnym wieczorem pękłam i w ramach wolnego uczyłam się genetyki, ale żeby zachować pozory lenistwa, robiłam to w towarzystwie przyjaciela i przerywałam co kilka stron, zagajając o to i tamto. Na przykład o to, jak bardzo zmarnowaliśmy dzisiejszy dzień i jak bardzo nieskreślone są pozycje z listy rzeczy do zrobienia w weekend.  Nie zgadniecie, ale… [su_spacer]

W ogóle nie odpoczęłam

W minioną sobotę, mimo że moje ciało dawało mi wyraźne znaki… Wróć. To nie były znaki. To były sygnały, które waliły mi po oczach z delikatnością wybuchu bomby wodorowej i mówiły Idź spać! Idź nic nie rób! Stop! STOOOP! Więc mimo otrzymywania takich znaków, mimo gigantycznego zmęczenia i czucia się jak spleśniały Sponge Bob, nie umiałam po prostu siąść na czterech literach i zaakceptować faktu, że mój mózg błaga mnie o przerwę. Pozwólcie więc, że po tym przydługim wstępie potraktuję niniejszą notkę jako wpis dla samej siebie, do którego odeślę się przy kolejnej nadarzającej się okazji i zapiszę tu sobie moje cztery sprawdzone sposoby, na to, by odpocząć i zaakceptować fakt, że czasem trzeba po prostu nic nie robić. Chodźcie! [su_spacer]

Odpoczynek ≠ beczynność

Jest takie ładne i zgrabne angielskie określenie. Downtime. Oznacza ono ten czas, kiedy nie skupiasz swojej uwagi na żadnych zadaniach, ani bodźcach z zewnątrz. Twój mózg ma wtedy chwilę na to, by poprowadzić ze sobą wewnętrzny dialog i przestać interesować się tym, co na zewnątrz. W czasie, kiedy dajesz umysłowi odpocząć od bieżących spraw, zmartwień i zadań, mózg uaktywnia specyficzne obszary, które tworzą razem sieć zwaną default mode network (DMN). Praca naukowa badaczy z University of Southern California zwraca uwagę na to, że mózg odpoczywający (czyli w stanie zwiększonej aktywności DMN) nie jest wcale mózgiem bezczynnym. Choć postrzegamy downtime jako czas spędzony bezproduktywnie, ta chwila umysłowego wytchnienia jest kluczowa dla przemielenia wszystkich bieżących wydarzeń, introspekcji, zrozumienia siebie i swoich działań oraz osadzenia siebie samego w rzeczywistości. W czasie, gdy nasz umysł włóczy się i produkuje przeróżne, niepowiązane ze sobą myśli, odtwarza dialogi, wydarzenia minionego dnia, przenosi się w przyszłość i przypomina ci, że trzeba jutro kupić cukinię, odtwarzane są pokłady uwagi, kreatywności i motywacji. Mózg pozbawiony sposobności by odpocząć to więc mózg źle pracujący, mało pomysłowy i mający kłopoty z pamięcią.

relax-569318_640

Przeczytaj więcej o odpoczywającym mózgu w artykule z Nature: Neuroscience. Idle minds

[su_spacer]

Wakacje: krótkie, ale częste

Wszyscy kochamy wakacje i… niemal wszyscy planujemy je źle.

Death_to_stock_photography_farm_10

Jak sugeruje ta metaanaliza, model pracy, zgodnie z którym na wakacje wyjeżdża się jedynie raz (lub maksymalnie dwa) do roku nie ma absolutnie żadnego uzasadnienia. W badaniu zanalizowano, jaki wpływ na zdrowie i samopoczucie pracowników miał urlop oraz przez jaki czas utrzymywały się jego efekty. Okazuje się, że dobry humor i poczucie odświeżonego umysłu po miło spędzonych wakacjach utrzymuje się właściwie nie dłużej niż przez tydzień, a praca od ósmej do szesnastej bardzo szybko sprowadza rozmarzonych pracowników na ziemię. Jaki z tego wniosek? Nasze mózgi będą nam o wiele bardziej wdzięczne, jeśli urządzimy sobie kilka(naście?) drobnych wypadów w środku roku, zamiast jednego długiego urlopu w lecie.

DeathtoStock_CreativeSpace2 11.45.06 AM

Jeśli masz ochotę, możesz, korzystając z tego linku, założyć sobie konto w Airbnb. Dzięki temu i ja, i ty dostaniemy po osiemdziesiąt złotych do wykorzystania w dowolnym czasie i dowolnym miejscu na świecie. Wystarczy akurat na jeden weekend za miastem:)

[su_spacer]

Ucinaj drzemki

Najlepiej takie, które nie trwają dłużej niż 30 minut. A jeśli dasz radę, jeszcze krótsze.

french_bulldog_sleeping

W tym badaniu udowodniono, że drzemka trwająca 10 minut przywraca trzeźwość umysłu natychmiast, podczas gdy dłuższa, dwudziesto- lub trzydziestominutowa, sesja spania wiąże się z dość długim (u niektórych trwającym nawet ponad godzinę) stanem zaspania i obniżonej koncentracji. Pokrzepienie jakie ostatecznie uzyskuje się z drzemki krótkiej i półgodzinnej jest natomiast całkiem porównywalne.

[su_panel text_align=”center”]Przeczytaj też: o regulacji snu, jego higienie i sposobach na to, by wyspać się dobrze [/su_panel]

[su_spacer]

Medytuj

Choć zagadnienia związane z medytacją wciąż kojarzą się trochę z szarlataństwem i magią, tak naprawdę skuteczność takich praktyk jest coraz silniej potwierdzana przez naukę.

HNCK2197

W tym badaniu porównano trzy grupy ochotników: osoby starsze, które od wielu lat medytowały, ich krótko medytujących rówieśników oraz grupę niemedytujących młodzieńców. Wszystkich poddawano testowi, w trakcie którego na ekranie migały rzędy liter, w środku których znajdowały się dwie losowe cyfry. Zadaniem badanych było wyłapanie tych cyferek, a skuteczność, z jaką udawało im się trafnie je zidentyfikować służyła za podstawę do tego, by ocenić, jak ma się ich uwaga i zdolność do jej skupienia. Osoby z największym stażem w medytowaniu uzyskały wyniki lepsze zarówno od swoich rówieśników, jak i od młodszych kolegów (co jest o tyle zaskakujące, że osiągnięcia w tego typu testach obniżają się naturalnie wraz z wiekiem). Wydaje się więc, że medytacja niweluje w jakimś stopniu efekty starzenia się mózgu.

Wieloletnia medytacja prawdopodobnie związana jest też ze zwiększonym stopniem pofałdowania kory mózgowej oraz wielkością hipokampu. Ta pierwsza struktura odpowiedzialna jest u nas między innymi za abstrakcyjne myślenie, zdolność do introspekcji, zapamiętywania nowych informacji, czy skupiania uwagi. Rola hipokampu to natomiast przede wszystkim konsolidacja wspomnień. Jedna z metaanaliz, która podsumowała wyniki 47 różnych badań, sugeruje, że medytacja pomaga także w walce ze stresem, złością, depresją, czy bólem.

Medytacyjny nowicjusz? Kilka gotowych, darmowych programów medytacyjnych możesz przetestować na tej stronie

[su_panel text_align=”center”]Zazwyczaj nie polecam żadnych pop-psychologicznych tytułów, ale ostatnio kupiłam sobie książkę Calm i – mimo wielu bełkotliwych zdań i raczej ubogiej merytorycznie treści – można wyciągnąć z niej kilka dobrych patentów na to, jak uspokoić gonitwę myśli, czy rozpocząć krótkie medytacje właśnie:) [/su_panel]

[su_spacer]

Okej, misiaczki. Na dzisiaj ode mnie to już wszystko. Przed nami ciężki tydzień, ale mam nadzieję, że dobrniemy do jego końca wypoczęci:)

[su_icon icon=”icon: heart”]Buzi![/su_icon]

11 odpowiedzi na “Medytacja, wakacje, drzemki i bezczynność, czyli jak dać mózgowi odpocząć?”

  1. Ahh, doskonale znam takie soboty.
    Nasunęło mi się na myśl jedno pytanie – czy osiągniecie stanu flow wyniknąc zadanie zupełnie nieobowiązkowe, hobbystyczne, będzie z perspektywy informacji, jakie tu przytoczyłaś, prowadziło do takiego skutecznego odpoczynku?
    Nawiasem mówiąc, czy aby na pewno nie studiujesz potajemnie kogni? :P

  2. Konrad Norowski pisze:

    Nic dziwnego że model jednych letnich wakacji nie ma podstaw naukowych – w końcu wprowadzono go żeby dzieci mogły pomóc rodzicom w zbiorach na wsi.

  3. Calm tez mnei zachwycilo ;)) Zastanawialam sie nawet by glebiej zainteresowac sie medytacja. Urlopy zdecydowanie wole krotsze ale czeste!

  4. Wstęp – no jakbym czytała o sobie :-D od czasu do czasu wpadam w taką pułapkę pracoholizmu. Na szczęście w porę się ogarniam. A im więcej leniuchuję, tym lepiej mi idzie :-D

  5. Emilja pisze:

    Na odpoczynek dla mózgu sprawdza się w moim przypadku bieganie po lesie. A co do urlopu – zawsze wiedziałam że długie podróże są złe:) Zwłaszcza te gdzie się leży i nic nie robi.

  6. Dokładnie! Jakiś czas temu zaczęłam się łapać na tym, że nie umiem z czystym sumieniem zająć się książką, sobą, czymkolwiek co nie jest „robieniem ważnych rzeczy”. Od kiedy mam świadomość, że wpadam w tą pułapkę – staram się świadomie z niej uciekać. Najważniejsze, to mieć pojęcie, że ma się problem :D

  7. Dorzuciłabym do tego jeszcze dwie rzeczy: domknięcie spraw przed
    wypoczynkiem (czyli cały weekend mam świadomość, że coś jest rozgrzebane
    i musiałby być zrobione na piątek) i aktywność fizyczna, o której wiele
    osób myśli „jak mam biegać/ćwiczyć kiedy jestem zmęczona po pracy?”, a
    to błąd bo ruch wbrew pozorom ładuje baterie.

  8. Julciaa pisze:

    Mój mózg najlepiej wypoczywa na plaży, dlatego już zaplanowałam wakacyjny wyjazd do Włoch. Zarezerwowałam nawet apartament na bookapart, więc nie ma odwołania! :)

  9. Ania Ulanicka pisze:

    Jejku, wszyscy mówią o drzemkach, a ja nie umiem. Próbowałam milion razy i po prostu nie umiem zmusić się do półgodzinnego leżenia w ciągu dnia – czy nie jest odpowiedzialny za to jakiś gen???

  10. ByAgaBlog pisze:

    Wszystko ładnie pięknie tylko ja nadal nie mam pojęcia co to ta medytacja :) Siedzę/leżę i co? Myślę, nie myślę? Skupiam się na oddechu? Co ja mam zasadniczo robić?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *