Cykl menstruacyjny: co, kiedy, jak i dlaczego?

15-01-2016
Mimo że, wedle różnych szacunków, przeciętna kobieta doświadcza go w swoim życiu niemal pół tysiąca razy, w trakcie których przechodzi przez gigantyczne hormonalne zawirowania i pozbywa się około 12 litrów krwi, rzadko kto zdaje sobie sprawę z tego, jak wygląda cykl menstruacyjny i w jaki sposób jest regulowany. Tymczasem zjawisko to jest niesłychanie skomplikowane i interesujące, a sam fakt, że gdyby nie precyzyjnie dopasowane do siebie zmiany hormonalne zachodzące w ciele każdej zdrowej kobiety kilkanaście razy do roku, nasz gatunek byłby skazany na wyginięcie, jest niesłychanie fascynujący. I właśnie dlatego na bloga wjeżdża dzisiaj zestaw podstawowych informacji o cyklu menstruacyjnym, które każdy chłopiec i każda dziewczynka powinni mieć w małym palcu. Chodźcie!

Dlaczego menstruujemy?

Zacznijmy od początku. Comiesięczne krwawienie samic nie jest w świecie natury ani czymś oczywistym, ani powszechnym. U przytłaczającej większości gatunków ssaków nie obserwuje się występowania menstruacji, a oprócz człowieka, zachodzeniem tego zjawiska pochwalić mogą się właściwie tylko niektóre spośród naczelnych, m. in. szympansy, bonobo, czy goryle oraz… nietoperze. Po co nam więc krwawienie, skoro wszystkie inne ssaki radzą sobie bez niego świetnie, rozmnażając się przy tym często o wiele szybciej i efektywniej niż my?

Teorii na ten temat jest kilka, ale najbardziej prawdopodobnym wytłumaczeniem wydaje się fakt, że ludzkie endometrium (czyli nabłonek wyściełający macicę) musi być ponadprzeciętnie rozbudowane, grube i dobrze ukrwione, by móc zapewnić zarodkowi dostęp do dostateczniej ilości substancji odżywczych. Ludzki trofoblast (czyli struktura, z której w późniejszym czasie powstaje łożysko) jest jednym z najbardziej ekspansywnych (o ile nie po prostu najbardziej ekspansywnym) w naturze i mówiąc obrazowo, wżera się dość głęboko w powierzchnię macicy, by za jakiś czas móc założyć tam hotel połączony z restauracją i oczyszczalnią ścieków. By zaspokoić wymagania pokarmowe ludzkiego zarodka i pozwolić mu na optymalny rozwój, wyściółka macicy musi doprowadzać do niego wraz z krwią mnóstwo substancji odżywczych, a to wymaga względnie dużej przestrzeni i objętości. Prawdopodobnie to właśnie dlatego ludzkie endometrium rozrasta się do rozmiarów, które nie pozwalają na jego pełną resorpcję (czyli wchłonięcie, jak ma to miejsce u większości łożyskowców). Choć u kobiet część nabłonka macicy także jest resorbowana, łatwiejszym (i korzystniejszym energetycznie) wyjściem jest złuszczenie i wydalenie go wraz z krwią.

Okej, to jak to wygląda w praktyce?

Na miejscu zbrodni znajduje się czterech oskarżonych – estrogen, progesteron, hormon luteinizujący (LH, z ang. luteinizing hormone) oraz hormon folikulotropowy (FSH, z ang. follicule-stimulating hormone). Choć to główni sprawcy zamieszania, wszyscy oni są jednak tylko pionkami w grze, którą rozpoczyna ich przywódca i boss. Przysadka mózgowa. To właśnie ona każdego miesiąca zaczyna wydzielać do krwi dwie substancje – FSH i LH. Celem obydwu tych hormonów są jajniki, a dokładniej znajdujące się w nich tysiące malutkich pęcherzyków, z których każdy zawiera w sobie jeden oocyt i grupę tzw. komórek pęcherzykowych (inaczej folikularnych), których zadaniem jest sprawowanie opieki nad niezapłodnionym jajeczkiem.

Pod wpływem FSH komórki we wnętrzu pęcherzyka wzrastają, rozwijają się oraz dojrzewają, by ostatecznie rozpocząć wydzielanie do krwi estrogenu. Estrogen pełni w tym układzie rolę posłańca, który razem z krwią wraca do przysadki, przekazując jej dwie wiadomości. Po pierwsze, by zaprzestała wydzielania FSH i po drugie, by uwolniła do krwi jeszcze więcej LH.

IMG_3335

Obniżenie poziomu hormonu folikulotropowego (FSH) zapobiega temu, by w trakcie jednego cyklu nie rozwijało się zbyt dużo pęcherzyków – docelowo chodzi nam przecież o uwolnienie tylko jednego oocytu (choć w sumie uwolnienie dwóch i ewentualna ciąża mnoga z bliźniętami dwujajowymi nie będzie znowu aż taka straszna).

Teraz  do gry wkracza drugi z posłanników przysadki – hormon luteinizujący (LH). To on namierza najbardziej rozwinięty i dojrzały ze wszystkich pęcherzyków, a następnie zmusza go do pęknięcia i uwolnienia oocytu. To zjawisko nazywa się owulacją, która u ludzi zachodzi w całkiem wyjątkowy – bo ukryty – sposób. Większość samic innych zwierząt bardzo wyraźnie sygnalizuje moment zajścia jajeczkowania i demonstruje wtedy samcom gotowość do kopulacji. Wejście w ruję i ostentacyjne proszenie się o pokrycie jest zresztą całkiem sensowne – okienko czasowe, w trakcie którego może dojść do zapłodnienia jest bardzo wąskie. Jeśli uwolniony oocyt nie napotka plemnika w ciągu 24 godzin, straci zdolność do połączenia się z męską gametą i z ciąży nici.

Wracamy do jajników. Pozostałości po rozerwanym pęcherzyku przekształcają się teraz z strukturę wydzielającą progesteron, zwaną ciałkiem żółtym. Zadaniem uwalnianego progesteronu jest przygotowanie endometrium na przyjęcie zarodka i w późniejszym czasie ewentualne podtrzymywanie ciąży, zahamowanie odpowiedzi układu odpornościowego matki na zarodek, obniżenie kurczliwości macicy, hamowanie syntezy oksytocyny, by zapobiec przedwczesnemu porodowi oraz przygotowanie gruczołów sutkowych do laktacji. Ciałko żółte jest w stanie wytwarzać progesteron tylko przez krótki czas, a jego rolę szybko przejmują tkanki zagnieżdżającego się w macicy zarodka. Jeśli więc nie dojdzie do zapłodnienia, synteza progesteronu zostanie szybko zahamowana, a jego poziom we krwi dość gwałtownie się obniży. Taki sygnał oznacza tylko jedno:

IMG_3336

Kilka dni później rozpocznie się menstruacja, mająca na celu usunięcie złuszczonego nabłonka. Oczyszczanie macicy potrwa przeciętnie od trzech do siedmiu dni, w trakcie których organizm pozbędzie się łącznie od 30 do 150 ml płynu składającego się z krwi i fragmentów endometrium. Po tym czasie przysadka na nowo rozpocznie wydzielanie FSH oraz LH, a cały cykl wróci do punktu wyjścia. I w zasadzie tu mogłabym zakończyć mój wywód, gdyby nie…

PMS

PMS, czyli zespół napięcia przedmiesiączkowego, dotyka przeciętnie co drugą kobietę, a jego objawy obejmują szerokie spektrum dolegliwości fizjologicznych i psychicznych – od obrzęku, uczucia ciężkości, wyprysków, bolesności piersi, czy zaburzeń apetytu, po rozdrażnienie, rozchwianie emocjonalne, irytację, zmęczenie i obniżoną koncentrację. Objawy PMS występują najczęściej na około tydzień przed menstruacją, a ze względu na fakt, że każda kobieta przechodzi przez nie w inny sposób, bardzo trudno jest ustalić ich jednoznaczną przyczynę. Póki co na pewno wiadomo, że naturalne wahania poziomu hormonów w trakcie cyklu wywołują określone zmiany biochemiczne w komórkach nerwowych, które mogą (choć nie muszą) prowadzić do nieprzyjemnych dolegliwości. Zaobserwowano, że na kilka dni przed menstruacją, u kobiet doświadczających PMS, dochodzi do wzmożonej aktywności ciała migdałowatego, odpowiedzialnego za wyzwalanie emocji, zwłaszcza tych negatywnych. W tym samym czasie obniżają się także poziomy serotoniny i GABA (kwasu gamma-aminomasłowego) – neuroprzekaźników, których brak wywołuje stany napięcia nerwowego, rozdrażnienia i złości.

W większości umiarkowanych i lekkich przypadków PMS, z jego objawami można poradzić sobie na drodze prostych interwencji, np. popijania melisy, suplementacji wapniem, magnezem, witaminami B6 lub E, czy stosowania zabiegów mających na celu redukcję stresu. Pomóc można też sobie także odpowiednią dietą, która powinna po pierwsze utrzymywać odpowiedni poziom cukru we krwi, a po drugie dostarczać organizmowi sporej ilości tryptofanu – prekursora serotoniny (sporo tego aminokwasu znajduje się np. w mięsie indyka).

Wiecie, że w dowolnym wybranym momencie, na świecie jakieś 300 milionów kobiet przechodzi przez menstruację? To tyle, co połowa mieszkańców całej Europy. Co druga stąpająca po Ziemi osoba ma z cyklem menstruacyjnym bezpośrednią styczność kilkanaście razy w roku przez większość swojego życia, a gdyby nie on, nikogo z nas nie byłoby na tym świecie. Menstruacja jest dokładnie tak samo naturalnym, fizjologicznym procesem  jak sen, czy głód, a mimo to wciąż (w 2016 roku!) związane jest z nią jakieś dziwne tabu. No nie wiem… Pogłupieli, czy co?

PRZECZYTAJ TEŻ: OD KIEDY ZACZYNA SIĘ ŻYCIE, CZYLI WSZYSTKO, CO MUSISZ WIEDZIEĆ O ZAPŁODNIENIU

Buzi!