4 najlepsze książki, które wpadły mi w łapy w ostatnich tygodniach

26-08-2015
Nie powiem, żeby wakacje były dla mnie czasem, w którym jakoś szczególnie nadrabiam nagromadzone w całym roku książkowe zaległości, bo raczej staram się utrzymywać stałe tempo pochłaniania nowości niezależnie od ilości obowiązków. Niemniej, w ciągu paru ostatnich tygodni wpadło mi w łapy kilka pozycji tak dobrych, że można byłoby nimi spokojnie zastąpić „chleb” w tej piosence Panie dobry jak… i grzechem byłoby wam o nich nie opowiedzieć!
To lecimy!

Bez cukru, proszę

DSC_0318

Wspaniały wywiad rzeka Danuty Kondratowicz z psycholog Katarzyną Miller. Tą panią z telewizji, która z rozbrajającą szczerością, odwagą i bezpośredniością opowiada o sobie, swoich przeżyciach, poglądach, emocjach, życiowych rozczarowaniach i radościach. A co jeszcze lepsze – robi to z perspektywy i normalnego człowieka z krwi i kości, i zawodowej psychoterapeutki, która w trakcie kilkudziesięciu lat swojej pracy widziała chyba naprawdę wszystko, a mechanizmy i schematy rządzące ludzką psychiką zna lepiej niż ktokolwiek inny. Rozmowa toczy się lekko i wartko i sprawiła, że jako czytelniczka nie tylko odbyłam podróż wgłąb wspomnień bohaterki, ale też mimowolnie non stop przyglądałam się sobie samej – moim nawykom, sposobom myślenia, wydarzeniom z dzieciństwa i wszystkiemu, co miało wpływ na to, jaka jestem teraz.

Jak dla mnie Katarzyna Miller mogłaby napisać książkę nawet i o pogodzie albo przepisie na jajecznicę, a i tak porwałaby mnie od pierwszej strony. Tak pełna werwy, koloru i fantazji osobowość działa na mnie niczym promocja w Zarze na szafiarkę. Przyciąga.

Do kupienia tutaj za 32 złote 

Thorn

 Czyli książka, której nie da się wsadzić w żadną literacką szufladkę, bo jest i romansidłem, i kryminałem, i anegdotą, i nie_książką, i kawą_z_autorem. 
Większość ludzi, z którymi o niej rozmawiałam, ekscytuje się najbardziej mistrzowsko skonstruowanymi zagadkami, które tym bardziej wnikliwym czytelnikom zajęły już niejeden wieczór rozkmin i niejeden notes pełen zapisków, które ponoć przybliżają ich do odkrycia jakichś tajemnic. Ale ja to leniwa jestem i najzwyczajniej w świecie nie przepadam ani za kryminałami, ani za książkami z wątkami detektywistycznymi, bo czytanie traktuję przede wszystkim jako czynność, która ma mnie relaksować. Nie lubię stresować się tym, czy zabójcą głównego bohatera jest Zdzisio, czy może Zbysio. Kiedy w książkach dzieją się jakieś pełne napięcia sceny, przewijam strony do momentu, w którym wątek jest już rozwiązany, bo nie lubię niepotrzebnie się przejmować. Ale ja nie o tym miałam…
Dla mnie – czyli dla osoby, która Tomka zaczęła czytać jeszcze zanim rozstała się z gryzakiem – to książka, która w cudowny sposób staje się klamrą dla wszystkiego, co działo się na blogu przez wszystkie lata. Nareszcie przeróżne historie połączyły się w jedną opowieść i przestały być tylko jakimiś niezrozumiałymi wycinkami, a Tomcio w kozacki sposób udowodnił, że tak naprawdę to nie blogaskowe opowiastki są jego najmocniejszą stroną. Są nią długie, grające na emocjach doskonale przemyślane i zaplanowane fabuły.
 To taka książka, przy której można i płakać, i rozmyślać i śmiać się na głos. I tylko jamnika brak.  
 Zobaczyć, jaka jest dopieszczona i kupić ją można tutaj. 
 

Jeszcze krótsza historia czasu

 

Uaktualnione wydanie kultowej Krótkiej historii czasu, które poza tym, że stało się bardziej lekkostrawne, to jeszcze zostało wzbogacone o wyniki kilku nowszych badań i dokładniejsze wyjaśnienia rozwiniętych w ostatnich latach teorii.

To książka o fizyce, ale na pewno nie takiej, której uczono nas wszystkich w szkole. To pozycja, która w cudownie prosty sposób tłumaczy (nomen omen) kosmicznie skomplikowane prawa rządzące naszym światem. Dowiecie się z niej, dlaczego w górach czas płynie wolniej, czym tak właściwie jest czarna dziura, czy nauka dopuszcza podróże w przyszłość oraz dlaczego wszystko, czego się uczymy, jest tak naprawdę fałszywe. To książka, która raz na zawsze wyprowadzi was z przekonania, że to my jesteśmy najważniejsi w całym wszechświecie, niejednokrotnie zmiażdży wam mózgi i jak żadna inna udowodni, że świat nauki to nie tylko zamknięte laboratoria i szaleni naukowcy z filmów. Nauka jest tu teraz, tuż obok was i kontroluje wszystko, co dzieje się w naszych życiach.

Nie wyobrażam sobie, by ktokolwiek, kto chce twierdzić, że ma jakieś pojęcie o otaczającym świecie, mógłby nie chcieć jej przeczytać.

Do kupienia tutaj za 30 złotych 

Angole

angole_ewa_winnicka

Każdy z nas, o ile sam nie wyjechał z kraju w poszukiwaniu lepszego żywota, na pewno ma w kręgu swoich znajomych i rodziny osoby, które zdecydowały się na emigrację. Ewa Winnicka, autorka Angoli, postanowiła przyjrzeć się temu, kto jest takim statystycznym Kowalskim ze zmywaka w Londynie, jakie prowadzi życie, co zmotywowało go do wyjazdu i jak (o ile w ogóle) idzie mu asymilowanie się z lokalsami.

Historie bohaterów książki są niesamowicie skrajne i na tyle, na ile to możliwe, dają czytelnikom naprawdę pełne, przekrojowe i kompleksowe spojrzenie na to, kim są Polacy w UK. Momentami stereotyp o polaku_cebulaku, który wyjeżdża na podbój Wielkiej Brytanii bez znajomości języka i tylko po to, by wykonywać paskudną robotę, potwierdza się w stu procentach, a innym razem wydaje się być tak nietrafiony jak stylówki Tomasza Jacykowa.

Książka prezentuje historie ludzi, którym całkowicie bez sensu przyklejamy na co dzień na czoło łatkę z napisem emigranci, mimo że jedynym, co ich łączy jest miejsce na mapie. Fajnie jest zdać sobie z tego sprawę.

Do kupienia tutaj za 37 złotych 

Wszystkie powyższe pozycje polecam wam z sumieniem czystszym niż dom Perfekcyjnej Pani Domu i liczę na to, że i wy podrzucicie mi kilka fajnych tytułów. To jak? Co tam ciekawego czytacie?

Buzi!