Jesz chemię. Smarujesz się chemią. Jesteś chemią.

13-01-2015

Zawsze śmieszy mnie, gdy ktoś mówi o jedzeniu lub kosmetykach, że są pełne chemii. Bo niby z czego innego miałyby się składać?

Tak, wiem, że mówiąc chemia, ma się na myśli syntetyczne, przetworzone i nienaturalne dodatki. Tylko że to głupie. Dzięki takiemu podejściu, nie dość, że chemii przykleja się łatkę czegoś tajemniczego, obcego, zamkniętego w laboratoriach i potencjalnie szkodliwego, to jeszcze jest się potwornie nieprecyzyjnym. Bo przecież wszystko, co nas otacza, ma swój skład chemiczny. Włókna bawełny w koszulkach składają się z celulozy. Czyli chemia. Woda składa się z tlenu i wodoru. Też chemia. Kotlet składa się z białka, a białko to azot i węgiel. Chemia. Nawet teraz faszerujesz się chemią (i to dosłownie), bo wdychasz powietrze pełne związków chemicznych.

Nie ma na tym świecie rzeczy, która nie byłaby chemią

My sami również jesteśmy chodzącą chemią, bo gdyby nie zachodzące w naszych ciałach chemiczne reakcje, nie udałoby nam się rozmnażać, odżywiać, rosnąć, poruszać, myśleć, zakochiwać, śmiać, czy oglądać Miłość na bogato.

Gdyby nie chemia, świat (o ile w ogóle by istniał) byłby tylko kupą głazów bez takich dobrodziejstw jak sok z mango, Brad  Pitt, czy chińskie zupki. Nie chciałabym żyć w świecie bez chemii.

Buzi!