• Tak mi pisz! <3

  • Natalia

    Blow mind. Och, ile jeszcze rzeczy nie wiedzą zwykli ludzie, żyjąc w swojej świadomości kreowanej przez telewizję.

  • Wow, fascynujące to było.

    A i dziękuję HeLi :), a tak na poważnie, czemu nie musiał jej pytać o zgodę?

    I w ogóle fascynujące jest to, że one się tak dzielą…

    • Po prostu, nie było wtedy żadnych przepisów, które regulowałyby taką sytuację, a w praktyce też raczej nikt nie pytał pacjentów o to, czy są chętni przekazywać swoje komórki do badań. Ileś tam lat później, gdy rodzina Henrietty wniosła sprawę do sądu, wyrok ogłosił, że komórki pobrane w trakcie zabiegu stają się własnością lekarza lub ośrodka medycznego, w którym je pobrano.

  • Komórki HeLa to te ze zdrowej tkanki czy chorej? Bo lekarz jak pisałaś pobrał dwie tkanki. I dlaczego komórki się tak dzieliły akurat od tej osoby, czy jakby pobrać tkanki od innej osoby z rakiem szyjki macicy to też byłby taki sam efekt?

    • Z chorej, of course. Co do tożsamości efektu pobrania komórek nowotworowych od innej osoby – trudno mi cokolwiek powiedzieć, bo każdy nowotwór jest inny. Fenomen HeLa polega głównie na tym, że są wyjątkowo „agresywne” – rozrastają się bardzo szybko i do tego nawet w niezbyt sprzyjających warunkach. Przeróżne inne komórki nowotworowe też spokojnie da się hodować, ale czy jeśli ktoś – tak jak zrobiono to wtedy w latach 50. – wrzuciłby je do prostej pożywki i zostawił w cieplarce, wyrosłyby tak łatwo i licznie jak HeLa? Tego nie wiem.

  • ali

    Czytam Cię od początku i wiele tekstów uważam za ciekawe, ale ten mnie przezachwycił! Dziękuję za inspirację do dalszego czytania!

  • Czy to oznacza, że walka z nowotworem sprowadza się w jakimś stopniu do walki z telomerazą?

  • A skoro komórki zostały pobrane z tkanki chorej to można tak ‚bezkarnie’ przeprowadzać na nich badania? Nie różnią się one niczym od zdrowych, poza możliwością wytwarzania telomerazy? A jeśli tak, to badania takie wtedy nie są przecież miarodajne. Czy jednak są?

    • Agata M.

      pozwolę sobie odpowiedzieć – każda komórka nowotworowa zna bardzo wiele sposobów aby uciec przed apoptozą (czyli zaprogramowaną śmiercią komórki), począwszy od posiadania aktywnego genu telomerazy, po wytwarzanie czynników transkrypcyjnych mobilizujących komórkę do ciągłych podziałów, po wielką aktywność enzymów niszczących wszystko dookoła (w ten sposób komórki nowotworowe nie są hamowane przez tzw inhibicję kontaktową czyli najprościej mówiąc – inne komórki), ponadto mają zdolność do tworzenia własnych naczyń krwionośnych, dlatego dociera do nich tlen + naciekają tkanki oddalone od pierwotnych ognisk – to wszystko przekłada się na ich nieśmiertelność i dlatego to takie bestie :-)

  • Czytałam tę książkę, fascynująca lektura. Czytałam ją z wypiekami na twarzy…

  • Niesamowita historia

  • Alicja Kowalska

    Ooo, w ostatnie wakacje miałam do czynienia trochę z komórkami HeLa :) wtedy poznałam ich krótką historię, Twoja znacznie rozszerzyła moją wiedzę! Dzięki!

  • Agata M.

    studia skończyłam dwa lata temu, ale nie praktykuję biotechnologicznie, super było to wszystko sobie przypomnieć!
    przyznam Ci się Kasiu (mam nadzieję, że się nie obrazisz!) że zawsze czytam Twoje wpisy z pewną dozą sceptycyzmu i zawsze się zastanawiam czy kiedykolwiek przyjdzie moment kiedy gdzieś coś przekręcisz, ale nigdy jeszcze Ci się nie zdarzyło, oby tak dalej!
    pozdrawiam ciepło :)

    • Jeżu, ile presji teraz czuję! Wolałam żyć w nieświadomości!

      • Agata M.

        A tam gadasz! Mysl o mnie jak o podziwiajacej ale zawsze sceptycznej fance :)