Gap year, czyli wszystkie plusy zrobienia sobie przerwy od nauki

Z życiem po maturze jest trochę jak z Krzysztofem Ibiszem. Niby ciągle młodość, jędrność i budowanie masy bez odżywek, ale z drugiej strony czujesz już na karku oddech hostessy proponującej ci wzmacniające szoty z Vita Buerlecithin.

To schizofreniczne rozdarcie jest najbardziej dokuczliwe, gdy decydujesz się na studia. To właśnie wtedy będziesz chciał uważać się za dorosłego, mimo że w twojej walizce zamiast szelestu zielonych, słychać będzie jedynie szczęk słoików z bigosem, a osobisty konsultant z banku będzie do ciebie dzwonić tylko wtedy, gdy przelew od rodziców nie dojdzie na czas. Najgorzej jest zaś, kiedy po maturze nie masz bladego pojęcia, co zrobić ze swoim życiem, a studia traktujesz jak przedłużenie szkoły i sposób na odłożenie usamodzielnienia się na potem. Czyli kiedy chcesz zrobić dokładnie to samo, co trzy lata temu planowałam i ja.

Przez całe liceum myślałam, że moją przyszłością jest bycie lekarką. Dopiero gdy odebrałam wyniki matury, dotarło do mnie, że jako osoba, która nienawidzi dotykania ludzi, boi się krwi i brzydzi nawet krojenia szynki, mam w sobie tyle samo medycznego powołania, co Gosia Andrzejewicz scenicznej charyzmy. Nie wiadomo skąd, nagle okazało się, że mogę polecieć do Nowego Jorku i zostać wieszakiem. Na podróż do Stanów zdecydowałam się z myślą, że po trzech miesiącach wracam grzecznie do Polski i rozpoczynam studia, ale jakoś tak wyszło, że zrezygnowałam z uniwerku i na dwa lata wsiąknęłam w bycie modelką.

Panie Jeżu, dziękuję ci za tę przerwę

Dziwi mnie, że w Polsce gap year nie jest wśród młodzieży tak popularny jak w innych częściach świata, bo z mojej perspektywy to najlepsze, co mogło mnie spotkać tuż po maturze. Dopiero teraz widzę, że żadne studia nie wbiłyby mi do głowy tylu przydatnych rzeczy, co spakowanie manatków do walizki, wyjazd i praca. Po roku studiowania wiem już, że uniwerek nie jest wcale miejscem, które uczy samodzielności. Jest po prostu szkołą zorganizowaną na minimalnie bardziej wymagających zasadach niż liceum.

Gdyby nie to, że po maturze zwiedziłam te i inne kraje, pomieszkałam trochę to tu, to tam, popracowałam i poznałam osoby z przeróżnych miejsc na świecie, moje horyzonty byłyby ciasne jak gumka z majtek. Podróże, a  zwłaszcza takie, które zmuszają cię by wsiąknąć w klimat danego miejsca, a nie tylko obserwować je z pozycji turysty, zmieniają twój sposób postrzegania świata o 180 stopni.

DeathtoStock_EnergyandSerenity3

 

Kolejna sprawa to dystans. Wybór kierunku studiów wprawdzie nie jest już dziś aż tak obciążającą decyzją jak jeszcze za czasów naszych rodziców, ale i tak bywa prawie tak trudny jak oderwanie się od Pudelka. Jest ciężko. W moim wypadku gap year pozwolił mi nabrać dystansu, zorientować się i przemyśleć, co takiego, poza nałogowym oglądaniem Friendsów, chcę robić w życiu. Nie ma też chyba lepszego czasu na to, by eksperymentować z różnymi aktywnościami. Gdy wybierzesz studia, klamka zapada. Gdy wybierasz gap year – masz dwanaście miesięcy na to, by rozeznać się w czym jesteś dobry – jedną z takich moich prób jest właśnie blog. Gdyby nie przerwa od nauki, nigdy nie dowiedziałabym się też, że mam duszę freelancera, kocham Włochy i biologię, chcę mieszkać w Nowym Jorku i nigdy więcej nie być na diecie.

Wiadomo – przygody nie zawsze są miłe, bo generalnie świat nie zawsze jest miłym miejscem. W czasie mojej przerwy od nauki nie wszystko układało się po mojej myśli, a brokat nie sypał się na mnie z każdej strony. Wręcz przeciwnie – miałam epizody, w trakcie których byłam prawie tak zdołowana jak smutny autobus, a różne plany toczyły się wszędzie, tylko nie po mojej myśli. Ale jak śpiewał Stachursky – samo życie, samo życie takie właśnie jest. Lepiej przekonać się o tym wcześniej niż później.

DeathtoStock_CreativeSpace2 11.45.06 AM

Koniec szkoły to taki fajny moment, gdy zupełnie legalnie możesz jeszcze korzystać z życia, mieć wszystko gdzieś, poznawać siebie, uniezależnić się od starszych, zacząć pracować na własną rękę i przy okazji obczajać świat. Możesz też być jak wszyscy i iść na studia (które przecież nie uciekną) tylko dlatego, że oczekują tego od ciebie rodzice. To trudna decyzja, ale po jej podjęciu wszystko naprawdę robi się prostsze:)

Buzi!